W sobotnie popołudnie Broadfield Stadium zamieni się w arenę czystej piłkarskiej ekstazy. Ćwierćfinał Pucharu Anglii pomiędzy Brighton & Hove Albion a Nottingham Forest zapowiada się na spotkanie, które może przejść do historii jako jedno z najbardziej widowiskowych starć tej edycji FA Cup. Dlaczego? Bo mamy tu wszystko: zemstę za upokorzenie, formę eksplodującą w odpowiednim momencie i dwie drużyny, które nie znają pojęcia „gra na 0:0”.
Brighton – Nottingham Forest
Do meczu pozostało…
Kluczowe statystyki i fakty przed meczem:
Brighton: Feniks z popiołów
Jeszcze niedawno Brighton było w kryzysie, a porażka 0:7 z… Nottingham wyglądała jak nokaut, po którym niełatwo się podnieść. Ale zamiast upaść, „Mewy” rozpostarły skrzydła i… wzniosły się wysoko. Siedem meczów bez porażki, w tym sześć zwycięstw i remis z Manchesterem City, to nie przypadek – to deklaracja siły. I co najważniejsze – w każdym z tych spotkań Brighton zdobywało co najmniej dwie bramki!
Joao Pedro błyszczy formą i regularnie trafia do siatki. Kaoru Mitoma czaruje dryblingiem i wizją gry, której brakuje wielu skrzydłowym w Premier League. Danny Welbeck? Może i nie jest już maszyną z dawnych lat, ale jego instynkt snajpera wciąż potrafi przesądzić o losach meczu.
W mojej ocenie Brighton wygląda dziś jak drużyna z misją – i tą misją jest udowodnienie, że tamto lutowe lanie było tylko potknięciem, nie normą.
Nottingham Forest: Zespół nieobliczalny
Z kolei Nottingham Forest to – moim zdaniem – piłkarska ruletka. Potrafią zagrać koncertowo, by chwilę później kompletnie się posypać. W ostatnich ośmiu meczach strzelili aż 19 goli, co pokazuje, że ofensywa funkcjonuje wyśmienicie. Ale ich defensywa? Tu zaczyna się dramat.
Pięć ostatnich wyjazdowych spotkań zakończonych stratą minimum dwóch bramek – to nie przypadek, to wyraźny problem. I to taki, który w meczu z rozpędzonym Brighton może być brzemienny w skutkach.
Sądzę jednak, że lekceważenie tej drużyny to błąd. Jeśli Chris Wood będzie dostępny (a wszystko na to wskazuje), jego siła fizyczna i gra tyłem do bramki mogą mocno nadszarpnąć defensywę gospodarzy. Callum Hudson-Odoi również wraca do swojej najlepszej wersji – błyskotliwy, szybki, z dobrym uderzeniem. To zawodnik, który potrafi jednym rajdem odmienić losy meczu.
Gole, gole i jeszcze raz gole?
W mojej ocenie ten mecz to kandydat na ofensywny rollercoaster. Obie drużyny grają ofensywnie, obie mają dziury w obronie, obie też mają w składach piłkarzy, którzy kochają atakować, ale niekoniecznie wracają do defensywy.
Statystyki? Nie kłamią:
- Brighton zdobywa średnio 2+ gole na mecz od siedmiu kolejek
- Nottingham ma 19 trafień w ośmiu ostatnich meczach
- Ostatnie dwa bezpośrednie starcia tych drużyn to aż 11 bramek
Dlatego typuję: powyżej 3,5 gola w meczu. I – szczerze mówiąc – uważam to za najbardziej logiczny wybór przy tej konstelacji form, stylów gry i stawki spotkania. To ćwierćfinał FA Cup – tu nikt nie będzie się oszczędzał.
Moje typy? Ofensywa górą, Brighton z lekką przewagą
Sądzę, że Brighton wygra ten mecz, ale – i podkreślam to z całą odpowiedzialnością – nie będzie to łatwe zwycięstwo. Nottingham potrafi zaskoczyć, a przy tak niepewnej defensywie „Mew” pierwszy gol dla gości absolutnie mnie nie zdziwi.
Typuję wynik: 3:2 dla Brighton.
Ale spodziewam się dramaturgii, prowadzenia Nottingham, może nawet dogrywki. To będzie mecz, o którym kibice będą rozmawiać jeszcze długo po ostatnim gwizdku.
Na zakończenie
Jeśli szukasz meczu z emocjami, golami i historią w tle – ten ćwierćfinał FA Cup jest dla Ciebie. W mojej ocenie to jedno z najbardziej ekscytujących spotkań tego sezonu, a moje typy wyraźnie wskazują na ofensywny spektakl.

hahaha jak brighton wygro to ja zostane papieżem xDD
jeśli brighton strzeli znowu 2 gole albo więcej to ja chyba przestane oglądać mecze bo to już jakiś futbolowy paradoks… nottingham w obronie jak ser szwajcarski ale za to atak mają momentami kosmiczny…